Pobierz opis usługi Skontaktuj się z nami
Caspar

Aktualności

20.08.2014 Sprawa OFE rozstrzygnięta

Przynajmniej na jakiś czas, bo cały czas czekamy na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Na razie w Otwartych Funduszach Emerytalnych pozostało znacznie więcej osób niż zakładał rząd. Inwestorzy giełdowi mogą odetchnąć.

 

Zakład Ubezpieczeń Społecznych zakończył wielkie liczenie. Okazało się, że w Otwartych Funduszach Emerytalnych pozostało 2 mln 564 tys. 72 osoby. To 18,3% z 14 mln dotychczasowych członków OFE. Ważne jednak, że większość z nich to ludzie bardziej zamożni, płacący o około 40% wyższą składkę niż przeciętna. Szacuje się, że do Funduszy będzie wpływało ponad 25% dotychczasowej składki, czyli około 3 mld zł. Ważne także, że to więcej niż zakładano. Jeszcze na początku sierpnia 2014 roku Zbigniew Derdziuk, prezes ZUS, twierdził, że w OFE zostanie mniej więcej 1,7 mln osób.

 

Z wstępnych informacji wynika, że w OFE zdecydowały się pozostać przede wszystkim osoby mające dzisiaj 30-40 lat, lepiej wykształcone i osiągające wyższe dochody.

 

Otwarte Fundusze Emerytalne pozostają w grze. Ale nie oznacza to zachowania status quo. Wielu ekonomistów jest zdania, że OFE zaczną się łączyć, a niektóre wycofają się z rynku. W efekcie, jak się szacuje, na placu boju pozostanie nie więcej niż sześć Funduszy.

 

Ale tak czy inaczej, system emerytalny w Polsce będzie się opierał przede wszystkim na Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. Dzisiejsze prognozy mówią, że w niedalekiej przyszłości ZUS będzie miał spore problemy z wypłatą świadczeń. Na razie nie wiadomo, czy rząd zamierza stworzyć ulgi dla osób chcących oszczędzać na przyszłą emeryturę. A takie ulgi są niezbędne.

 

Następnym aktem batalii o OFE będzie wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Ustawę w tej sprawie, już po podpisaniu, wysłał do Trybunału prezydent Bronisław Komorowski. Z informacji mediów wynika, że TK dysponuje kilkoma ekspertyzami w tej sprawie. Bodaj najbardziej krytyczna jest ekspertyza Prokuratora Generalnego, według którego zakaz reklam OFE narusza zasadę wolności gospodarczej i jest niezgodny z konstytucją. Na razie nie wiadomo kiedy zapadnie wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

 

Przypomnijmy, że niedawno Błażej Bogdziewicz, wiceprezes Caspar Asset Management SA tłumaczył, że w tej sytuacji Otwarte Fundusze Emerytalne „nie będą zmuszone do gwałtownej wyprzedaży akcji, ale też nie będą miały środków na istotne zwiększenie zaangażowania na polskim rynku akcji, który w coraz większym stopniu będzie zależał od zachowania inwestorów zagranicznych. Wiele też będzie zależało od decyzji zarządzających OFE, którzy mogą rozważać przesuniecie części kapitału z polskiego rynku akcji na rynki zagraniczne. Wydaje się że polski rynek akcji może być w przyszłości bardziej zmienny niż w ostatnich latach”.

PG

11.08.2014 Stara Turcja odchodzi w przeszłość

Na zdjęciu: Cieśnina Bosfor. Fot. Autor

 

Recep Tayyip Erdogan został wybrany prezydentem już w pierwszej turze wyborów, bijąc na głowę konkurentów. Dla inwestorów to bardzo dobra wiadomość.

 

Jego marsz po władzę rozpoczął się w 1994 roku. Dziś Recep Erdogan staje na najwyższym podium, choć i ono nie wyznacza granicy jego ambicji. Turcję czeka wielka przemiana, a jej oś zamyka się między oddaniem politycznej władzy w ręce nowego urzędu prezydenta republiki oraz przyśpieszeniu reform ekonomicznych, które mają z Turcji uczynić jedną z dziesięciu największych gospodarek świata.

 

Prezydent elekt zapowiedział, że te cele mają zostać osiągnięte do roku 2023, czyli do momentu, w którym Turcy będą obchodzić setną rocznicę ustanowienia republiki przez Kemalę Ataturka. Ta niezwykła rocznica będzie jednak daleko od ideałów współczesnych kemalistów, bo Erdogan jeszcze nie zakończył kumulacji władzy w swoich rękach. Można uznać, że właściwie dopiero ten proces rozpoczął.

 

Turcja Ataturka odchodzi w zapomnienie. Świecka republika rządzona w sposób demokratyczny, okazała się dla Erdogana za mała. Jego planem jest jak największa koncentracja władzy w rękach nowego urzędu prezydenckiego – o wiele silniejszego niż poprzednio, ironicznie nawiązującego do autorytarnej pozycji samego „Ojca Turków”. Ale to nie wszystko...

 

Wśród najważniejszych celów „Nowej Turcji” jest wiele postulatów ekonomicznych, które prezydent-elekt zapowiedział na najbliższe lata. Są to rzeczy, które AKP i rządzące przed nią partie próbowały osiągnąć, ale nie zawsze to się udawało. Najważniejszym powodem reformistycznych porażek był brak odpowiedniego autorytetu urzędujących premierów. Erdogan nie ma tego problemu.

 

Turcja liczy 77 milionów mieszkańców, z czego ponad połowa ma poniżej 30 lat. Jej produkt krajowy brutto wynosi 832 mld dolarów i dzisiaj kraj ten jest uważany za siedemnastą gospodarkę świata. Jest to państwo, w którym wciąż inwestuje się w infrastrukturę, a zagraniczny kapitał znalazł tu świetne warunki do rozwoju i pomnażania zainwestowanych środków.

Co w tym, dość dobrze funkcjonującym mechaniźmie, chce zmienić nowy prezydent? Przede wszystkim prognozę na lata 2015-2019, w której wzrost gospodarczy miał zwolnić do 3,9% (choć wcześniej wynosił nawet 8%). Przedmiotem szczególnej troski nowego prezydenta jest stosunkowo niska konkurencyjność tureckich firm, co może doprowadzić do spowolnienia „złotej ery eksportu”, jak mówi się o jedenastu latach rządów Erdogana jako premiera.

 

Erdogan zapowiedział serię reform, które ułatwią życie przedsiębiorcom, co w dalszej perspektywie ma doprowadzić do eksportu wartości niematerialnych. Od teraz Ankara chce się szczycić wysokiej jakości dobrami eksportowanymi na cały świat. Przed krajem stoi wielkie wyzwanie, bo AKP uważa, że nadszedł czas, by ze Stambułu do Europy popłynęły towary luksusowe – jedne z niewielu, na które popyt na świecie wciąż wzrasta, niezależnie od kryzysu. Możliwa jest również reforma rynku pracy, czyli obniżenie podatku, który pozwoli większej ilości Turków wyjść z czarnego rynku i wrócić na orbitę prawa i świadczeń socjalnych oraz podatków.

 

Ponadto Erdogan zapowiedział utrzymanie obecnego, pozytywnego z punktu widzenia zagranicznych inwestorów kursu, który pozwala mieć nadzieję na dalszy wzrost zysków. Kontynuuacja projektów infrastrukturalnych wydaje się być priorytetem prezydenta elekta, a ponadto Turcja ma skupić się również na edukacji, rozwoju małej przedsiębiorczości i innowacyjności.

 

Jednym z podstawowych zagrożeń dla Turcji jest, przynajmniej według zachodnich ekspertów, wzrastający autorytaryzm i bojowa postawa samego prezydenta. Przeczesując Internet natknąłem się na wiele analiz sugerujących, że kraj mogą czekać sankcje z uwagi na obrany przez prezydenta elekta kurs na „Nową Turcję”, która przecież ma być państwem nieodpowiadającym standardom demokracji liberalnej.

Nic bardziej mylnego. Turcji nie czekają żadne sankcje, a już na pewno nie gospodarcze. Od kiedy na wschodzie Europy trwa wojna, Moskwa pręży muskuły, a Zachód szykuje pakiet kolejnych sankcji dla Rosji, Turcja okazała się najlepszym krajem, w którym warto inwestować.

W rzeczywistości jest zupełnie inaczej niż sugerują analizy – Erdogan nie jest zagrożeniem dla tureckiej gospodarki, on jest jej największą szansą na rozwój i gwarantem jej stabilności. To w końcu on ustabilizował sytuację wewnętrzną, a kraj pnie się do góry we wszelkim wskaźnikach i dzisiaj należy do ulubieńców inwestorów.

 

Zwycięstwo Erdogana to doskonały sygnał dla gospodarki Turcji i wszystkich, którzy zainwestowali w nią pieniądze. Były premier nie musi umacniać swojej pozycji politycznej, podlizywać się elektoratowi, robić populistycznych reform, żeby zdobyć głosy. Wręcz przeciwnie, prezydent elekt zwyciężył na fali wielu rzeczy, a jedną z nich było otwarte zapowiadanie reform, które mają uczynić z Turcji jedną z dziesięciu gospodarek świata.

 

Czas pokaże, czy ten plan się powiedzie, ale na razie wiatry Turcji sprzyjają.

 

Jakub Gajdziński

Stambuł

 

Tekst wyraża wyłącznie opinie autora.

07.08.2014 Turcja na progu nowej ery

Uniwersytet Yeditepe w Stambule. Fot. Autor

 

Gdy Abdullah Gul został prezydentem, międzynarodowi partnerzy Turcji podnieśli larum. Krajowi miał grozić „totalitaryzm, który zepchnie Turcję do średniowiecza”. W tym czasie premier Erdogan przemienił kraj sułtanów w prawdziwą potęgę – zarówno pod względem politycznym, jak i gospodarczym. Co stanie się teraz, gdy już nie będzie musiał ukrywać się za plecami Gula?

 

Wbrew nadziejom opozycji i ku zmartwieniu tych, którzy liczyli na obyczajowe i propracownicze reformy w Ankarze, większość ostatnich sondaży daje zwycięstwo Erdoganowi już w pierwszej turze. Nad swoim głównym przeciwnikiem, kandydatem wystawionym przez dwie partie opozycyjne, premier ma przewagę – w zależności od sondaży – od 10 do 30%.

 

Erdogan „Żelazną Damą” Turcji?

Sami Turcy uznają to porównanie za całkiem uzasadnione. Choć warunki, w których przyszło działać Margaret Thatcher i Recepowi Erdoganowi są zupełnie inne, to jednak można dojrzeć pewne podobieństwa.

Czas przed rządami AKP, partii premiera, to okres, gdy rządzili wspierani przez USA generałowie, a w ich ręku leżała władza pozwalająca obalać lub tworzyć nowe rządy. Wola społeczeństwa miała marginalne znaczenie – liczył się interes Waszyngtonu, który z Turcji zrobił największego, oprócz Izraela, sojusznika w regionie. Wielki Brat ze wszystkich sił starał się narzucić liberalne wartości, w tym także demokrację. Być może jednak Anatolia woli, aby w Çankaya, prezydenckiej rezydencji, zasiadał sułtan?

Pieniądze, które Stany Zjednoczone inwestowały w Turcji, właściwie na niewiele się zdały. Dopiero gdy w 2003 roku Erdogan przejął władzę okazało się, że jest inaczej. Nowy szef rządu wyruszył za granicę i rozpoczął cykl negocjacji, które najlepiej podsumowuje liczba 354% – to wartość, o jaką w latach 2003-2013 wzrósł turecki eksport. Dodatkowo nie wolno zapomnieć, że Turcy właściwie wykorzystali amerykańskie pieniądze przeznaczone na cele militarne. Nie tylko kupowali w Stanach Zjednoczonych uzbrojenie, ale też inwestowali we własne projekty zbrojeniowe. Dziś Turcja może się pochwalić autorskim systemem obrony rakietowej.

To Erdogan stworzył dogodne dla inwestorów warunki, którzy sprowadzili się do Anatolii i stworzyli setki tysięcy miejsc pracy. Premier odbył aż 125 oficjalnych wizyt do przywódców Unii Europejskiej i to za jego rządów udało się podpisać pakty gospodarcze, które ułatwiają sprzedaż tureckich towarów do krajów Unii. Był również czternaście razy w Stanach Zjednoczonych, gdzie pokazał, że jest lepszym partnerem dla Waszyngtonu niż generałowie, których zresztą posadził w więzieniu (wraz z wieloma dziennikarzami i opozycyjnymi politykami).

Najważniejszym podobieństwem między Thatcher a Erdoganem jest program prywatyzacji. Angielska premier wyprowadzała brytyjską gospodarkę z zapaści i to samo zrobił premier Turcji. Oczywiście nie obyło się bez protestów i walk, ale jeśli jest jedna rzecz, która opisuje szefa AKP, to jest nią nieustępliwość. Podobnie jak Thatcher, Erdogan nie dba o rozlaną krew swoich obywateli, ani nie wierzy ich łzom. Jedyną różnicą jest to, że o ile panią Thatcher wciąż nienawidzi wielu Brytyjczyków, to era Erdogana na stanowisku premiera jest powoli uznawana za czas odbudowy, renowacji oraz rozwoju gospodarczego kraju.

 

Gwarant dobrych inwestycji

Być może w tym leży klucz do rozwikłania jego olbrzymiej popularności. Dla chłopa ze wschodniej Anatolii, Erdogan to „swój”, bo dzięki niemu mają pracę. Mieszkańcy miast, zwłaszcza ci o bardziej konserwatywnych poglądach, widzą w nim strażnika wartości. W oczach wierzących jest dobrym przywódcą, bo po latach „amerykańskiego prania mózgu” (zwrot z którym spotkałem się nieraz i to nie tylko na ulicach Stambułu, ale również na Uniwersytecie Yeditepe) zwrócił im godność wiernego muzułmanina. Wielu Turków o bardziej liberalnych poglądach też na niego zagłosuje – raz dlatego, że trudno zaakceptować sojusz socjalistów z nacjonalistami; dwa, ponieważ dzięki niemu Turcja nie jest już na Zachodzie uznawana za „dziki kraj”.

Najważniejsze jest jednak to, jak patrzą na niego przedsiębiorcy, akcjonariusze potężnych zachodnich korporacji oraz inwestorzy. W tym przypadku także nie ma wyjątku. Choć, zwłaszcza przedsiębiorcy, chcieliby od niego o wiele więcej i nie mogą zrozumieć dlaczego faworyzuje obcy kapitał kosztem rodzimego, to i oni są mu wdzięczni za prywatyzację oraz deregulację całych sektorów tureckiej gospodarki. No i oczywiście za ułatwienie eksportu, który pod rządami AKP kwitnie.

Korporacje również dostały to czego chciały, ale tak jest przecież niemal zawsze i niemal wszędzie. W tym miejscu nie ma zaskoczenia i trudno oceniać tę decyzję premiera inaczej niż jako pragmatyzm. Najbardziej zadowoleni są jednak inwestorzy, bo to oni są oczkiem w głowie Erdogana i wisienką na jego gospodarczym torcie. Niektórzy mówią nawet o „bubble growth”, czyli sztucznym wzroście stymulowanym jedynie inwestycjami zza granicy, nie mającym oparcia w strukturze gospodarczej kraju.

Z ich punktu widzenia Turcja jest świetnym miejscem do inwestycji z trzech powodów. Po pierwsze, dynamicznie rozwijająca się gospodarka obiecuje wysoką stopę zwrotu. Po drugie, premier Erdogan jest gwarantem stabilności kraju. Po trzecie wreszcie, rządy AKP są gwarancją dalszej prywatyzacji i deregulacji tureckiej gospodarki, a zatem również tworzenia lepszych warunków dla inwestycji.

Jakub N. Gajdziński

Stambuł

 

Tekst prezentuje wyłącznie opinie autora.

Caspar

O nas

Caspar Asset Management Spółka Akcyjna została zawiązana w dniu 3 sierpnia 2009 roku i na podstawie decyzji Komisji Nadzoru Finansowego z dnia 26 maja 2010 roku, prowadzi działalność maklerską w zakresie zarządzania portfelami, w skład których wchodzi jeden lub większa liczba instrumentów finansowych, zgodnie z art. 69 ust. 2 pkt.4 ustawy z dnia 29 lipca 2005 o obrocie instrumentami finansowymi (Dz. U. Nr 183, poz. 1538, ze zm., dalej: Ustawa).


Caspar AM powstał by zarządzać aktywami swoich Klientów -  inwestując je na rynku kapitałowym w szczególności w akcje oraz papiery dłużne - jako alternatywa dla dużych instytucji zarządzających aktywami, wchodzących w skład skomplikowanych, często wielostopniowych struktur, grup kapitałowych. Na tle tych podmiotów, Caspar AM zachowuje niezależność w działaniu i elastyczność względem potrzeb Klienta.
 

 

Caspar

Filozofia

 

Caspar Asset Management w centrum swojego zainteresowania stawia Klienta. Celem Spółki jest realizowanie jego oczekiwań, a motywacją, odpowiednio skonstruowany system wynagrodzeń pracowników, który w znacznej mierze zależy od osiągniętych wyników inwestycyjnych.


Caspar AM dokonuje starannej selekcji spółek, opierając się na analizie fundamentalnej, największą wagę przywiązując do wartości spółki, jej perspektyw rozwoju oraz otoczenia rynkowego. W celu dokonania właściwego wyboru prowadzone są rozmowy z zarządami spółek, analizy otoczenia prawnego oraz ich modelu biznesowego.
 

Caspar

Oferta

 

Oferta Caspar AM skierowana jest do Klientów indywidualnych oraz instytucjonalnych, którzy posiadają nadwyżkę środków finansowych na poziomie co najmniej 1 mln PLN, nie chcą samodzielnie podejmować decyzji inwestycyjnych i wolą powierzyć środki profesjonalistom.

 

Proponowane przez Caspar AM strategie inwestycyjne skierowane są do dwóch grup Klientów. Tych liczących na ponadprzeciętne zyski, gotowych ponieść większe ryzyko – dla nich przygotowane zostały strategie agresywne, zakładające większe zaangażowanie w akcje. Drugą grupą są Klienci mniej skłonni do podejmowania ryzyka, dla których przygotowane zostały strategie: zrównoważona, stabilnego wzrostu lub bezpieczna. Ta ostatnia nie zakłada inwestycji w akcje.

 

Pobierz Opis usługi
Caspar

Kontakt

Caspar Asset Management S.A.

61-832 Poznań ul. Szkolna 5/13

caspar@casparam.pl

tel. +48 61 855 16 14


Formularz kontaktowy:


Skontaktujemy się z Państwem w ciągu 2 dni roboczych


Imię i nazwisko:
Telefon:
Wprowadz numer telefonu.
*
E-mail:
Wprowadz poprawny adres email.
*
Wiadomość:
CAPTCHA Image [ Zmień obrazek ]
Przepisz kod: *

* - pola obligatoryjne do wyboru

Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. Nr 133, poz. 883 z późn. zm.) podanie przez Państwa informacji jest dobrowolne, informacje te mogą być przetwarzane i wykorzystywane obecnie i w przyszłości tylko do celów marketingowych Caspar Asset Management Spółka Akcyjna. Wypełniając ten formularz, wyrażają Państwo na to zgodę. Informujemy, iż przysługuje Państwu prawo wglądu do swoich danych, ich poprawiania lub usunięcia. Administratorem danych osobowych jest Caspar Asset Management Spółka Akcyjna z siedzibą w Poznaniu.
Wyrażam zgodę na otrzymywanie od Caspar Asset Management Spółka Akcyjna za pośrednictwem środków komunikacji elektronicznej, informacji handlowej w rozumieniu ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. Nr 144, poz. 1204 ze zm.).
Wyślij wiadomość
Caspar Asset Management S.A. z siedzibą w Poznaniu, ul. Szkolna 5/13, 61-832 Poznań, zarejestrowana w Sądzie Rejonowym w Poznaniu – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu VIII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem KRS 0000335440, NIP 779-236-25-43, REGON 301186397, kapitał zakładowy 1.972.373,00 PLN (wpłacony w całości).
zamknij W związku ze zmianą ustawy Prawo telekomunikacyjne Caspar Asset Management S.A. informuje, że w ramach witryny internetowej stosowane są pliki „cookies” głównie w celu tworzenia statystyk, które pomagają zrozumieć, w jaki sposób użytkownicy korzystają ze stron internetowych.
Korzystanie z witryny oznacza Państwa akceptację na otrzymywanie plików „cookies”.
W każdym czasie można zmienić ustawienia dotyczące plików „cookies”.
Więcej szczegółów w zakładce „Polityka plików cookies”.